(…) i wzięłam mleko białe i cukier biały
i rozrobiłam to, i zjadłam (…)
tocząc plastikowe kółeczko na wąziutkim patyczku nie miałam pojęcia, że sama w kółko chodzę…
i spotkałam Ciebie, ale w innej już osobie, noszącej inne imię i inne bryczesy (Nos nie nosi bryczesów); inaczej pachną jego nadgarstki, ale łączą nas te same akwarele neuronalne;
on też jest za szybą;
on może też już nie istnieje;
naprawdę Antek, odnajduje Cię już całkiem gubię
Twoja słodka
Kokarda