Friday, 1 April 2011
wszystko w porządku?
Nie ma mowy o żadnej sztuce, nie ma mowy o odmawianiu, zdradzaniu, rozkazywaniu i krzykach. Nie ma mowy o seksie w krzakach gdzieś na zboczu górki, w ciemnym gąszczu obnażającym kurz na swoich liściach, pył, przez który nie widziałam wyrazu Twojej twarzy w tamtym momencie, nie wiedziałam, że kiedykolwiek będę musiała wybierać, pomiędzy dobrem a złem, a nawet jeżeli tak, to myślałam, że zrobię to w co najmniej heroiczny i bohaterski sposób, w taki, że kałamarnica, która spadła z dachu siódmego piętra na łożu śmierci wysyczałaby, że tak właśnie chciała umrzeć i że nic nie poszło na marne. Wszystko ma swoje konsekwencje, jeżeli ja będę musiała ponieść swoje, to umrę, zasnę i będę śniła nadmorskie sny, o dłoniach, które pachną piaskiem i słoną wodą, kawałkach muszelki w moich włosach, ułożonych obślizgłych glonach, które były włosami kobiety-ryby, którą widziałam wczoraj rano. Muszę się ogarnąć i to szybko bo inaczej utonę i już zostanę na dnie do końca naszego krótkiego życia.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment