ale nie każdy wieczór przynosi sen,
nie każdy sen przynosi sny,
nie w każdym śnie jesteś ty.
Powracam do nas, obejmuję nas w ramę, stos ciężkich ram, by zatrzymać te chwile tak ulotne jak dym z papierosów, czy wtedy na pewno byliśmy tam sami? Nigdy nie potrafię przypomnieć sobie przyczyn, są tylko skutki, nie ma nigdy jest tylko zawsze, czuję to napięcie, twoje urywanie w połowie, niesprecyzowane sylaby wypowiedziane z niesprecyzowaną pauzą, Wydaję mi się że widzę cię już dobrze, że potrafię oddzielić od wszystkiego, co już znam, od wszystkiego co nie ma dla mnie większego znaczenia, upływają ciężkie minuty, staję się bo jeszcze nie jestem.
- kim będę mógł być, jeśli zapomnę?
Nie potrafię zachować precyzji myśli, dźwigam za dużo historii, dlatego nie czuję teraz swojej dłoni, nie martw się, śpij spokojnie.
No comments:
Post a Comment