Thursday, 12 May 2011
te intertekstualności i kucharki brzmią razem po prostu pięknie
trwa dla mnie dzień polarny. niemniej poruszona jestem dzisiaj bardziej niż zwykle nowym akcentem wypowiadanych przez Ciebie słów, które kiedyś owiewały spokojnie i płynęły gdzieś, gdzie ludzie na pewno mają otwarte okna. tak bardzo wiedziałeś o co chodzi, ale to nie była Twoja kolej tej nocy. potrafię przespać 23 godziny w ciągu doby. myślę że słowa i historie wypowiadane przez kobietę nie są tak atrakcyjne, jak słowa i historie wypowiadane przez mężczyzn. leżąc dziś na łóżku przypomniałam sobie dzień w którym razem z M urządzaliśmy festiwal ususzonych dzieci i pamiętam wtedy jak bardzo mi tam Ciebie brakowało. gdybym mogła, pokazałabym Ci kolaż tych dni, które wspominam czasami w duszne dni takie jak ten, leżąc na mojej skandynawskiej pościeli, duchem w Islandii. Im więcej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się, że to właśnie wielość odgrywanych ról - wielozadaniowość - jest czymś właściwym dla Islandczyka. Nie jesteśmy wodą, ale woda jest nami. potem wszystko bym cofnęła, bo byłabym zawstydzona. jestem zawstydzona, mniej śmiała niż zwykle, niemówiąca, wręcz obłąkana tak myślę. nie widzę sensu w zmienianiu się. przecież i tak umrę młodo.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment