Friday, 28 October 2011

mam wrażenie, że ją znam, ale czasem moje ramiona wykręcają się do tyłu

zawsze i na zawsze
                                                       jesteśmy razem, nieżywi i samotni
myślałem, że nie mógłbym tego zrobić bez Ciebie
samotny w swoim łóżku, w jakimś miejscu
dopóki kosmos nie spadnie, spadnie, spadnie






Podróże. Otacza mnie tani, sfabrykowany surrealizm, który nijak wynika z treści, którą  można przedstawić na wiele innych sposobów (w mój nieulubiony realistyczny, bądź też kubistyczny, dajmy na to)  i jest tylko ciekawym sposobem na przedstawienie, a nie jest charakterem, nie jest atawistyczny, nieokiełznany, nawet trochę prymitywny (chociaż szczerze mówiąc wolę wyrafinowaną rafinerię od zwierzęcego prymitywu).  A i ktoś do mnie woła, odpowiadam "spierdalaj", no zwariowałam, zwariowałam, wariat! Pod prysznicem przypomniał mi się film 101 Reykjavik, który, swoją drogą rozczarował mnie bardzo, ponieważ był nudny, o niczym i ogólnie bardzo nie bardzo, mimo obecności Islandii, jej tradycji i zwyczajów, ecstasy i seksu, doszłam do wniosku, że czuję się ROZCZAROWANA swoją dotychczasową wagą oraz że muszę zrzucić siedem kilogramów.  Zawładnęła mną myśl o porwaniu przez W mojej niedźwiedziej czapki i rządzi mną teraz strach o to, że mi jej nie odda. Miałam dziś pięknie surrealistyczny sen. Owinięta w folię aluminiową dziennikarka komentowała że "jezioro pełne jest dziś sałaty". Boję się, wariatka, biegnę pomiędzy uliczkami, wszystkie, kurwa, takie same, od lat, niezmiennie wyglądają fatalnie, biegam i myślę, że oszalałam, ale no, kurwicy można dostać, bo wszystko wokół, wszystko, kurwa takie samo. 

No comments: