Kochanie Cię na zawsze nie może być złe. Nawet jeżeli już Cię ze mną nie ma, czuję ten wiatr który wiał wtedy kiedy stałam na balkonie, miałam czternacie lat i sukienkę w groszki, która nie była moja. Klimat Francji 1924, ryż na mleku i ogromne okulary przeciwsłoneczne z grubymi szkłami. Zaczesane włosy na Jamesa Deana i marlboro, chociaż nie miałam żadnego pojęcia o papierosach. Dziś już nie ma marki, której bym nie zapaliła, sukienka w groszki jest za mała, nie moja, wisi gdzieś w szafie z rzeczami których boją się dotknąć wszyscy Ci, którzy nadal żyją żeby nie zburzyć chaosu, jaki po sobie zostawiłeś.
Ludzkie tragedie przypominają mi o moich własnych. O tym, że codziennie budzę się codziennie rano, że maluję - że mogę to robic, że mogę wszystko, ale nie chcę, bo bez Ciebie już nic nie ma znaczenia.
Myślę że teraz leżysz na marmurowej podłodze, z piórkami w twoich prostych jak pęk sznurków włosach, stalówką kreślisz zakrzywiałe orle nosy. Czekasz na mnie. A ja już nie mogę się doczekać.
No comments:
Post a Comment