Monday, 26 March 2012

Kochanie Cię na zawsze nie może być złe. Nawet jeżeli już Cię ze mną nie ma, czuję ten wiatr który wiał wtedy kiedy stałam na balkonie, miałam czternacie lat i sukienkę w groszki, która nie była moja. Klimat Francji 1924, ryż na mleku i ogromne okulary przeciwsłoneczne z grubymi szkłami. Zaczesane włosy na Jamesa Deana i marlboro, chociaż nie miałam żadnego pojęcia o papierosach. Dziś już nie ma marki, której bym nie zapaliła, sukienka w groszki jest za mała, nie moja, wisi gdzieś w szafie z rzeczami których boją się dotknąć wszyscy Ci, którzy nadal żyją żeby nie zburzyć chaosu, jaki po sobie zostawiłeś.
Ludzkie tragedie przypominają mi o moich własnych. O tym, że codziennie budzę się codziennie rano, że maluję - że mogę to robic, że mogę wszystko, ale nie chcę, bo bez Ciebie już nic nie ma znaczenia.
Myślę że teraz leżysz na marmurowej podłodze, z piórkami w twoich prostych jak pęk sznurków włosach, stalówką kreślisz zakrzywiałe orle nosy. Czekasz na mnie. A ja już nie mogę się doczekać.






No comments: