Tuesday, 18 September 2012
chcesz mentosa?
Błąkam się po tym mieście - tak naprawdę to nie, znam każdy zakątek tego zapyziałego miasta, mojego najsłodszego Wrocławia, wszystkie mosty i kłódki na mostach i ustach moje. Tak więc przeliczywszy wszystkie kostki na moim bruku, wiążę nadgarstki grubą wstęgą i kreślę litery na starych, zmęczonych ciężarem życia (ludzi. życia ludzi?) ławkach - każda z nich to osobny kochanek (nigdy nie powielam konwencji). Czuję wstyd kiedy bez zapowiedzi, bez sygnału jakiegoś najmniejszego zawieszasz ciszę na moim poliku, zamykasz usta i przerywasz zgrzytającą melodię słów twoich, co wyjaśniają tyle co nic i znowu jest ciemno. Nadchodzi moja ulubiona pora roku, co powtarzam namiętnie co roku kiedy przychodzi właśnie ta pora - moja pora - moja jesień. Moja herbata czarna jak kawa, jak moje życie, które wygląda jak kawa ale nią nie jest. Po prostu smakiem się różni i z mlekiem nie smakuje, chociaż wygląda tak samo to jakie samo nie jest. Powracam do dawnego życia, a przynajmniej usilnie staram się to zrobić. Powroty do przeszłości to strach przed teraźniejszością. Ja jej nie zaakceptuje, dopóki nie odnajdę w sobie kokardy. A co jak to nigdy nie nastąpi?
- Michał, ja się boję że ja już nie ruszę ze swoim życiem, nie zdam matury, nie dostanę się na studia, będę zwykłym człowiekiem i nie będę szczęśliwa
- chcesz mentosa?
Życie marzeniami sennymi przerodziło się w koszmar od kiedy po prostu nie mogę zasnąć.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment