Wednesday, 12 September 2012

it's time for you to fix me

Myślę o wszystkich historiach w których nie byliśmy sobą tylko bohaterami marzeń sennych; moich marzeń sennych na których opiera się całe moje życie, bo nic, tylko śnię i nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem, które marzeniem sennym być nie może (chociaż to moje największe marzenie - żyć marzeniem).
Surrealizm jest jak sylogizm o trzech sprzecznych przesłankach, jak ja kiedy wstaję rano i nie kontaktuję aż do godzin późnowieczornych, kiedy przypominam sobie o wszystkich rzeczach, które wydarzyły się w ciągu dnia, kiedy rozliczam się ze wszystkich żałości mojego zachowania. Kilka puszystych ciast, moje masywne uda, napinasz zgrabnymi kostkami skórę, mam pięć nowych siniaków, czasem mam nadzieję że żyję w jakiejś komedii.
- jak Pankracy?
- zapomniałam że się zakochałam
Czy ktoś mógłby mnie naprawić? Nadal wykrzywiasz usta w taki śmieszny zygzak, kiedy mówisz że zabijam Cię wzrokiem. Stoisz obok mnie a ja czuję twoją tęsknotę, puka mi w żebra, biegnie mi po kręgosłupie. Ty uczujesz moją pewnie jeszcze wyraźniej.
- ładny masz nos
- dziękuję
- ja nie mam na przykład

***
- co tam u Ciebie?
- wszystko w porządku
- a u Ciebie?
- u mnie też

*dzwonek dzwoni*

KONIEC AKTU PIERWSZEGO


*** 

Zabiłam swoją matkę.  Nas już nie da się naprawić. 


No comments: