nie kontaktuję przegięta w pół przez ramię
zapytana o samopoczucIe układam matematyczne wzory
niebezpiecznie ślizgać się na świeżo pomalowanym lodzie
(...)
on smakuje jak papierosowy dym
oczy jak kotliny jeziora pawie oczka
w konstelacje
nadaję im nazwy i skreślam
wszystkich z mojego dotychczasowego (...)
fioletowa pajęczyna żył drętwej dłoni
piersi ćwierć
patrzę na Ciebie i nie jestem
nie ma mnie spadam
w dół w dół w dół równomiernie
(...)
na taśmach nagrane szumy i twój głos
"gdzie to jest gdzie to jest gdzie to jest gdzie?"
skracam wyrazy do połowy i powtarzam jak mantrę
koniec nosa czerwony oczy ze szkła
te zdarzenia złapmy do siatki
wypuśćmy latawiec marzeń sennych
sama jestem jednym z nich
No comments:
Post a Comment