siedzę teraz z dłońmi na talerzu, gdzieś plączą mi się nogi jak makarony i nie ma już, nie ma już twoich sporych dłoni na moich biodrach, nie ma już...
dłonie jak koła ratunkowe
topią mnie głębiej głębiej głębiej
nie ocaleję
znowu dałam się wpuścić w maliny
myślę o podstawowych wartościach i wiem, że przeżywam wszystko albo za mocno albo wcale
kiedy idę i mijam kamienice nie ma za mną Twoich rąk które mnie złapią, kiedy zsunie mi się pantofel
mimo to idę przed siebie zostawiając te myśli, zrzucam je na chodnik
idę do przodu biegnę biegnę do Ciebie
bo tylko Ciebie kocham
tylko Twoje senne miny kruszą mi serce jak kafle lustro
tylko na Ciebie czekam
tylko dla Ciebie jestem cierpliwa
No comments:
Post a Comment