Thursday, 6 October 2011
jak zgaszę światło to znaczy, że już nie będę mógł go zapalić?
Jestem samotna. Nie wiem jaki cel ma owijanie sobie szczelnie szyi szalikiem, skoro jest się w samej bieliźnie. Tak wychodzę na zewnątrz (dosłownie i w przenośni), pozwalałam się odkryć, teraz zdaję sobie sprawę, że to wszystko było tylko teatralnym spektaklem, przecież wszystko jest w porządku, zawsze jest. Jest naprawdę ciemno, wieje wiatr, idę niepewnym krokiem gdzieś w bok, boję się iść do przodu, nie potrafię iść do przodu, tak naprawdę stoję w miejscu o ile się nie cofam. Siadam na środku ławki, udaję, że obok siedzą ludzie, żądasz ode mnie wyjaśnień za wszystkie te wieczory, kiedy wychodzę sama i myślę o niczym, pytasz, gdzie idę. Kochany, chciałbyś spędzić ze mną te wszystkie noce od nowa? Myślę, że jedność z wszechświatem nijak ma się do mojego odosobnienia, odrealnienia, myślę, że masz już go dosyć, mówisz do mnie, a ja nie odpowiadam bo nie powinnam pluć tyle jadem. Nie potrafię już dłużej sama ze sobą. Zmrożony śnieg na rzęsach, rumiane policzki, sina twarz. Gdybym kiedykolwiek miała złamać daną komuś obietnicę, chyba bym umarła. W każdym razie, dobrze się składa.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment