Sunday, 16 December 2012

Odważnych brak

Stoję na dworze z M. Siarczysty mróz liże skronie. Szron ma pod nosem a ja na oczach mgłę. Zawsze cenię sobie jego towarzystwo, bo zamiast głupich frazesów w odpowiedzi na moje przenikliwe teorie mówi zawsze "Marta, eh, ale ja nie wiem" i to w zupełności mi wystarcza bo wiem, ze on tak naprawdę opinię ma bardzo wyważoną, dokładnie przyciętą, skrojoną na miarę moich szaleńczych słów ale ciche porozumienie między nami nie pozwala mu drążyć dalej w tym oceanie bez dna. 


**elektryczny: śniło mi się, że jesteś na jakiejś plantacji truskawek
**elektryczny: i nie potrafisz z niej wyjść
**elektryczny: i powiedziałem Ci wtedy dokładnie w takich słowach: 'to przez to, że mnie kochasz i przez niemożność kochania mnie percypujesz całą rzeczywistość' i wtedy wyszłaś przez taką małą bramkę
**elektryczny: hahahaha


Ciężki dźwięk jakby lokomotywa po szynach, jakby najgrubsza struna drgała mi koło głowy w jakimś upiornym takcie. Biegnę z całej siły nie za bardzo wiem dlaczego, ale przypominam sobie kolorowe firany w trójkąty i tęsknię za Antonem B, który był moim partnerem a z którym teraz mam niepisaną umowę o nienawiść przerywaną wyjściem na papierosa. Tęsknię za wizją artystycznej wrocławskiej bohemy do której zapraszano mnie kiedy miałam 14 lat a do której wstępu nie mam choć jestem dorosła. Z własnej winy. Krążą historie o tym, jak zaprzepaściłam cudowne życie, jak pospolitość przeżarła mi już skórę. Że już nie narkotyzuję się, nie piję, mój kochanek nie żyje więc że to punkt zwrotny w moim życiu. Że za grosz talentu i tylko dobra za mnie towarzyszka rozmowy, jak na salonach waszych puścizną można karmić, niczym więcej. Ale wracam i mimo że powrotów było sto i nadal nie wiem skąd, wiem że wypieranie się psychozy nie popłaca. Nie w życiu szaleńca. 


kocham M so badly


Jestem wymagająca i trudna, a odważnych brak. 

No comments: