**elektryczny: śniło mi się, że jesteś na jakiejś plantacji truskawek
**elektryczny: i nie potrafisz z niej wyjść
**elektryczny: i powiedziałem Ci wtedy dokładnie w takich słowach: 'to przez to, że mnie kochasz i przez niemożność kochania mnie percypujesz całą rzeczywistość' i wtedy wyszłaś przez taką małą bramkę
**elektryczny: hahahaha
Ciężki dźwięk jakby lokomotywa po szynach, jakby najgrubsza struna drgała mi koło głowy w jakimś upiornym takcie. Biegnę z całej siły nie za bardzo wiem dlaczego, ale przypominam sobie kolorowe firany w trójkąty i tęsknię za Antonem B, który był moim partnerem a z którym teraz mam niepisaną umowę o nienawiść przerywaną wyjściem na papierosa. Tęsknię za wizją artystycznej wrocławskiej bohemy do której zapraszano mnie kiedy miałam 14 lat a do której wstępu nie mam choć jestem dorosła. Z własnej winy. Krążą historie o tym, jak zaprzepaściłam cudowne życie, jak pospolitość przeżarła mi już skórę. Że już nie narkotyzuję się, nie piję, mój kochanek nie żyje więc że to punkt zwrotny w moim życiu. Że za grosz talentu i tylko dobra za mnie towarzyszka rozmowy, jak na salonach waszych puścizną można karmić, niczym więcej. Ale wracam i mimo że powrotów było sto i nadal nie wiem skąd, wiem że wypieranie się psychozy nie popłaca. Nie w życiu szaleńca.
No comments:
Post a Comment