Friday, 27 February 2015

to co jest napisane poniżej pewnie jeszcze skasuję kiedy wymówię sobie, że jednak nie jestem osobą, która to napisała

jeżeli nie starasz się być prawdziwym artystą, nie musisz robić wszystkiego jak należy


chciałabym mieć taki sweter, który dzierga się na drucie z neonowej włóczki i wygląda jak stary obrusik na przetarty drewniany stół. reprezentowałby moje podejście do życia: przeżytego zgodnie z jakimś przemyślanym założeniem, (od A do Z ale z marginesem na swobodę [czy to możliwe?], który wynika z naszych marzeń i wizji tego, jak żyć się nie powinno. nie wiem co rozumiem przez powiedzenie wszystko jest względne bo może jednak to prawda że wszystko jest to wypadkowa planu kogoś innego; (planu na życie, A-Z, margines [to pytanie które często sobie zadaję czy to możliwe?]). może powinno się ograniczyć myśl do wszystko jest i wtedy nikt nie musiałby się zastanawiać nad trafnością osądów swojego życia (decyzji i ich braku, konsekwencją, kaloriami dailylunchu w kawiarence). 

***

mam dwadzieścia lat i trzy piosenki na ipodzie o tym, jakie życie w tym wieku jest kurewsko zajebiste.

***

mam przeczucie ze życie daje mi jakiś wyjątkowy dar, tylko jeszcze  nie wiem jaki. jestem pomiędzy poetyckim młotem a kowadłem Carrie Bradshaw. może wszyscy młodzi ludzie mają takie poczucie i nie jestem aż tak wyjątkowa jak sobie wmawiam co wieczór przed lutrem patrząc na moje krągłe cycki i pyzatą twarz?

***

staram się być prawdziwym artystą, nie robię kompletnie nic 

JESTEM CHODZĄCĄ DEFINICJĄ ANGIELSKIEGO SŁOWA PATHETIC

i liczę na to że bzdury które tutaj wypisuje przyniosą mi miliony kiedy światem nie będzie już rządził instagram a ludzie staną się robotami utęsknionymi za intensywnością uczuć takich jak pierdolone porzucenie przez życiową miłość albo niemożność znalezienia swojej drogi w życiu.

CELEBRACJA CIERPIENIA

No comments: