dziś prosto i bez udziwnień bo miłość jest skomplikowana i bardzo dziwna
około czwartej zdrętwiała mi ręka. przesunięta na lewy bok zerkam połową powieki na najcudowniejszą twarz. jeszcze cztery lata temu była ona dla mnie jedną z wielu. teraz pośród wielu widzę tylko ją. poczułeś nasz dystans. zgarnąłeś mnie ramieniem jak grabi się rozwiane liście. splotłeś nasze ręce jak wiklinowy koszyk. jesień to moja ulubiona pora roku.
***
No comments:
Post a Comment